Tczew, Starogard Gdański. O mediacjach wie wszystko - Magda Dittmer

Krystyna Paszkowska
Krystyna Paszkowska
Udostępnij:
O mediacjach mówi się rzadko, niemal wyłącznie tylko wtedy, gdy obchodzimy Międzynarodowy Dzień Mediacji, który przypada 20 października, czy też o tygodniu mediacji. A szkoda, bo temat to bardzo ważny, a efektów dobrej mediacji nie da się przecenić. Kto najwięcej wie o mediacji? Oczywiście sami mediatorzy oraz osoby, które skorzystały z ich usług i udało im się zażegnać swój konflikt. Jak to wygląda „od kuchni”? Zapytaliśmy o to Magdę Dittmer, która od ponad 8 lat działa w temacie mediacji.

Pani Magda jest mediatorem i trenerem. I łącząc ze sobą obie te profesje zaprasza do wspólnej pracy w świecie komunikacji pełnej różnych emocji, w którym warto rozmawiać, negocjować, a czasami mediować.

- Chętnie podzielę się też tym, jak można wykorzystać potencjał konfliktu do efektywniejszej współpracy w organizacji i potrzebnej zmiany, bo nie taki ten konflikt straszny jak go niektórzy rysują – wyjaśnia mediatorka.

Kompetencje mediacyjne nabyła na studiach podyplomowych i licznych kursach doskonalących wiedzę i umiejętności, m.in. Transforming Communication. Swoją pracę poddaje regularnie superwizji. Ukończyła studia prawnicze na Uniwersytecie Gdańskim. Jest Stałym Mediatorem przy Sądach Okręgowych: w Gdańsku i w Warszawie.

W obliczu konfliktu znika poczucie, że jesteśmy słyszani i rozumiani, a sensowna rozmowa staje się poważnym wyzwaniem. Pojawiają się trudne emocje, dużo łatwiej o impulsywne reakcje i działanie wbrew naszym wartościom.

- Pomagam jasno zobaczyć sytuację, zrozumieć się nawzajem i nabrać pewności w tym co dla danej osoby jest ważne i słuszne – wyjaśnia Magda Dittmer. - To sprzyja odkryciu nowych możliwości, dokonaniu przemyślanych wyborów i tworzeniu własnych rozwiązań. Wierzę, że w każdej sytuacji tkwi potencjał do konstruktywnej rozmowy i pozytywnej zmiany. Rozmowa to nie muchołapka, nie musi się kleić. I zdarza się, że się nie klei. A czasami w ogóle jej zaczyna brakować. Mam jednak przekonanie, że każda jest lepsza od żadnej – dodaje mediatorka.

Pani Magda od ponad dekady swoje zawodowe życie łączy z konfliktem zdobywając doświadczenie we wspieraniu ludzi, którzy albo z konfliktem już się mierzą i szukają dla siebie drogi wyjścia albo chcą go na zapas oswoić i dzięki temu zbudować pewność siebie w sytuacjach trudnych. Czy to prywatnych czy zawodowych.

- Do mediacji najczęściej trafiają sprawy rodzinne, takie które dotyczą konfliktów w rodzinach, najczęściej pomiędzy rodzicami w związku z wychowywaniem, opieką nad dziećmi, kontaktami, czy też kwestie dotyczące utrzymywania dzieci, czyli mówiąc wprost alimentów – mówi Magda Dittmer. - To są też sprawy cywilne, które mogą dotyczyć przeróżnych rzeczy, na przykład ktoś komuś czegoś nie zapłacił, albo w grę wchodzi spór pomiędzy sąsiadami, kwestie ziemskie, spadków, podziały majątków, czy też naruszenie dóbr osobistych. Tych ostatnich jest coraz więcej, co wiąże się z większą świadomością, tego co to są dobra osobiste i jak można o nie dbać. Tak naprawdę, to raczej nie ma takiego rodzaju spraw, które z zasady nie nadawałyby się do mediacji. Chociaż czasem mamy do czynienia ze sprawami, w których jest duża nierównowaga pomiędzy stronami. Mamy na przykład przemoc fizyczną. Mówi się, że te sprawy nie powinny trafiać do mediacji z uwagi na to, że osoba będąca w gorszej sytuacji nie zadba o siebie wystarczająco nawet z pomocą mediatora, ale z drugiej strony takie sprawy też do mediacji trafiają.

Mediatorka wyjaśnia, że wszystko zaczęło się dawno temu od mediacji karnych, gdzie sadzało się sprawcę naprzeciw ofiary. - To ewoluowało i dziś mediacja kojarzona jest bardziej prosto: mediacja karna, rodzinna, cywilna i gospodarcza, bo biznes liczy pieniądze, więc biznes wybiera mediacje bardzo chętnie – wyjaśnia. - Do tego jeszcze sprawy pracownicze.

Magda Dittmer zauważa, że dogadywanie się, to rzecz w dzisiejszym czasie tak konieczna jak tlen. - Z oddychaniem jest prosto, wdech, wydech i tak od pierwszego klapsa przy porodzie, aż po ostatnie westchnienie – mówi. - Z dogadywaniem się bywa gorzej. Czasem chęci i autentyczne deklaracje „jakoś się dogadamy”, „będzie Pan zadowolony”, „ślubuję Ci…” nie sprawdzają się w życiu. I co wtedy?

Będąc zaangażowanymi, z emocjami i własnymi interesami przesłaniającymi oczy często tracimy ostrość widzenia i obiektywizm. Zamiast „nasze” zaczyna obowiązywać tylko „moje” i „twoje”, trwa walka o to kto ma rację i komu należy się więcej. Tak czy inaczej, nie jest to budująca perspektywa.

Oczywiście to czarny scenariusz, bo ludzie się przecież jakoś dogadują i żyją dalej. Metod jest wiele. Jedną z nich jest mediacja, czyli rozmowa z udziałem mediatora. To trochę tak jak wycieczka z przewodnikiem, który nie mówi dokąd iść, ale dba o bezpieczeństwo i komfort uczestników wyprawy, którzy w efekcie osiągają swoje cele.

Media obecne terenie przygranicznym. Znamy zasady.

Wideo

Materiał oryginalny: Tczew, Starogard Gdański. O mediacjach wie wszystko - Magda Dittmer - Tczew Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie